• Wpisów:65
  • Średnio co: 42 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 18:41
  • Licznik odwiedzin:30 747 / 2777 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 

;)

Dzisiaj mam wrażenie, że jestem szczęśliwa, mimo tego, że poszłam tylko na dwie lekcje.
Przyczyniły się do tego dwie panny, oraz jeden chłopczyk.

'Na kolanach proś o mnie.'
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 


Promise this, be the last the kiss ma lips.
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 


"Cause there'll be no sunlight
if I lose you, baby
There'll be no clear skies
if I lose you, baby
Just like the clouds
My eyes will do the same if you walk away
Everyday, it will rain"
 

 


"Najprzytulniej tam, gdzie już nie ma nas
Miejsca, które skrył pod skrzydłami czas
To co było trwa, nikt nam nie zabierze wspomnień
Tamto słońce ma - o wiele większą moc
Nasz ulubiony brzeg, kolana zdarte wciąż
Rodzice krzyczą dość
Pora do domu, jest już chłodniej
Ognisko płoszy ciemność, cisza w sercach gra
Wpatrzeni tacy mali w ten ogromny świat"
  • awatar living poison: nie słyszałam jeszcze tej piosenki, ale śliczna jest ;) ja też to kocham ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 



Byłam tutaj...
Żyłam, kochałam
Byłam tutaj...
Zrobiłam, skończyłam, wszystko co chciałam
I to było więcej niż myślałam, że może być
Zostawię mój znak, więc wszyscy będą wiedzieć
Byłam tutaj...
  • awatar Gość: Świetne :) zapraszam do mnie...
  • awatar living poison: ;) dzięki za to, że zajrzałaś na moje opowiadanie ;) cieszę się, że Ci się spodobało ;] ps. fajny blog ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Jest mi okropnie źle. Już nie wiem kim jestem.
Wczoraj wypiłam piwo. Zrobiłam to, choć nie chciałam. Było fajnie przez chwile. A potem miałam cholerne wyrzuty sumienia.
Potrzebuje rady realisty, którego przy mnie nie ma. Zachowuje sie okropnie. Przeklinam, wczoraj co prawda pierwszy raz, ale wypiłam to piwo, zapaliłam tez fajke. Zachowuje sie gorzej niż niejeden katolik. A ja nie jestem katoliczką. Jestem chrześcijanką. Gdy mama dzisiaj pokazała mi znaczenie mojego imienia rozpłakałam sie. Nie pamiętam tej siebie, gdy byłam sprawiedliwa, prawdomówna, i przy tym odważna. bo prawdomówność wiąże się z odwagą. Kiedyś się nie malowałam, nie ubrałabym krótkiej spódniczki, bluzki z dekoltem. Źle mi jest z sobą. Udaje kogoś kim nie jestem , odkąd spostrzegłam, że zaczęłam mieć znajomych. Wychodzi mi to perfekcyjnie. Tylko trwa to już chyba troszkę za długo, bo nie pamiętam jaka powinnam być. Odeszłam od Boga. Jestem złym człowiekiem. Nie wiem co powinnam zrobić, żeby sie zmienić. Potrzebuję kogoś kto mi doradzi co powinnam zrobić, i oceni moje zachowanie realistycznie. Niestety wokół mnie nie ma takiej osoby, i to dodaje mi kolejną rzecz, nad którą powinnam się zastanowić..
 

 
Zostałam wytypowana przez http://marzeniarealistki.pinger.pl/
Wielkie dzięki, i przepraszam za niedodawanie kolejnych części Nadrobię. I promise ;*

1. Nie wiecie, że czasem bywam..*
Nienośna. Kiedy nie mam humoru, lub najdzie mnie jakieś fatum, jestem okropna.

*2. Straszliwie boję się..*
Tego, że opuszczą mnie bliscy mi ludzie.

*3. Mam obsesję na punkcie..*
Piosenek, które wprowadzają mnie w jakiś stan

*4. Nie wytrzymam bez..*
Hmm, chyba bez powietrza ;D

*5. Mogłabym mieć nawet 1000..*
Kompletów ubrań, i portfelów. Aktualnie nie mam żadnego. Dlatego gubię pieniądze ;>

*6. Ślub na pewno wezmę zanim skończę..*
29 lat.

*7. Kiedy to widzę oczy mi wychodzą..*
Gisele Bundchen. To jak się rusza po wybiegu.

*8. ...to najgorsza rzecz na świecie.*
Oprócz morderstw, i innych tego typu spraw, opuścić Boga.

*9. Nienawidzę..*
Zdrady, obłudy. Gdy ktoś jest perfidnie wredny i chamski. Uosobienia "zajebistości".

*10. Zakupy to dla mnie..*
Coś bardzo relaksującego. Lecz zwykle nie mam kasy na takie zakupy, które by mnie satysfakcjonowały

*11. Zdarza mi się..*
Trajkotać jak katarynka. Szczególnie wtedy, gdy powinnam siedzieć cicho. Często wchodzę w słowo, nie dając innym dojść do głosu.

*12. Zawsze muszę mieć przy sobie..*
Pewność siebie. To najważniejsza rzecz, na którą składa się bardzo dużo czynności.

*13. Płaczę przy..*
Często bez sensu. No, przy odcinkach " domu nie do poznania", lub gdy boli mnie serce.

*14. Nie lubię gdy ktoś..*
Ocenia mnie pod względem wyglądu, wieku.

15. Najgorsza rzecz jaka mi się przytrafiła..*
Gdy zostawił mnie ktoś kogo kochałam, z kiedyś niewiadomych mi przyczyn.

*16. Jestem typem..*
Samotnika. Nie potrzebuję towarzystwa.

*17. Przepadam za..*
szczęśliwymi zakończeniami
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Czy już zawsze tak będzie? Czy słysząc pewne piosenki, przechodząc obok niektórych miejsc, będę sprowadzać się na drogę fantazji i wspomnień? Czy naprawdę tak musi być? Czy jedna osoba może zawładnąć naszym umysłem tak, że można myśleć o niej codziennie. To jakby rytuał. Budzisz się rano wiedząc, że część ciebie już nie istnieje, i przez cały dzień przetaczają się wspomnienia, piękne, ale gdy zajrzysz w głąb serca czujesz, że to boli. Lecz czy można nazwać miłość cholerną febrą? Na to nie znam odpowiedzi.

Pewnego dnia pojechaliśmy na miasto. Weszliśmy do reala i szwędając się po ekskluzywnych sklepach i podziwialiśmy bardzo wysokie ceny, jakimi były oznaczone ubrania. Weszliśmy do GoSportu. Rozglądając się zauważyłam T- shirt, który kosztował ponad dwieście złotych .
- może przymierzysz- spytałam
- Sądzisz, że to dobry pomysł?- popatrzał na mnie i po chwili zdecydował się jednak ulec mojej prośbie, obrzucając mnie spojrzeniem : sama tego chciałaś”- Po mnie do kabiny wejdziesz Ty. Zobaczymy, jak ty w niej wyglądasz.
wszedł do kabiny,i założył tą bluzkę, po czym otworzył drzwi i zaprezentował mi się jak modelka na wybiegu.
- Idealna- powiedziałam nie mogąc powstrzymać się od śmiechu.
Zamknął kabinę i za chwilę wyszedł wciskając mnie do niej górą podając mi bluzkę. Stałam tam jakieś 2 minuty, zanim zdecydowałam się, że co mi szkodzi. On przymierzył, więc czemu nie. A że męska to szczegół. Założyłam. Miałam na sobie legginsy, i nawet na mnie była bardzo obcisła. Naciągnęłam ją trochę niżej. Stanęłam przed drzwiami, i zastanawiałam się, czy aby napewno je otworzyć.
Wyszłam, zademonstrowałam się tak samo jak on.
- no proszę, jak dla mnie mogłabyś w niej chodzić na codzień. W życiu nie powiedziałbym, że jest męska.
- już sie napatrzyłeś? - Widziałam, że nie może się przestać śmiać, ale nie byłam na niego zła, w końcu zareagowałam tak samo jak on.
Końcowym zakupem okazały się dwie piłeczki do tenisa. Wracając do domu, nadszedł ten niezręczny moment przy schodach
- Natalia daj ucho- mówiąc to przysunął się do mojej głowy.
- o nie. Teraz? Pod moim domem? Zęby myłam rano, mam brudne uszy?- takie myśli huczały w mojej głowie.. Na początku nie zorientowałam się o co mu chodzi z tego co usłyszałam jego słowa brzmiały:
- nie wiem jak to powiedzieć, ale bardzo chciałbym cie pocałować, a z drugiej strony wiem że nie mogę tego zrobić, gdyż uważam że jesteś dziewczyną, na którą muszę poczekać i trochę się postarać"
dokładnie zaczęłam słuchać po słowie " pocałować" kochałam jego głos, ale jeszcze bardziej, gdy mówił szeptem. Jego głos jest męski, ale delikatny i stanowczy. Wiem że te cechy nie mają ze sobą nic wspólnego, ale taki właśnie ma głos.
- ale masz problem- powiedziałam, jednocześnie się uśmiechając, chciałam żeby to zrobił, ale on czekał na mój ruch. zrobiło się dziwnie. Staliśmy tam jeszcze kilka minut nie odzywając się słowem, po czym powiedział:
- będę sie zbierał, dzięki za fajnie spędzony czas.
Odszedł. Jaka ze mnie idiotka. - idąc do domy rozmawiałam sama ze sobą Postanowiłam wysłać mu sms'a. Napisałam, żeby następnym razem tak dużo nie mówił, tylko działał. W odpowiedzi przeczytałam, że za tydzień zabierzemy się w fajne miejsce i ma nadzieję, że mi się spodoba.

Kilka miesięcy później, nie mieliśmy nawet kiedy pogadać. Mój wiek wydał Ci się nieodpowiedni. Nie miałam szansy usłyszeć od Ciebie żadnego słowa, oprócz sygnału, zwiastującego przyjście sms'a, który zmienił moje serce w twardy głaz odporny na wszystkie czynniki zwiastujące miłość.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Jak mogłam przez 4 lata przeaczać chłopca, który mieszka na drugiej stronie ulicy? Nie wiem. Jednak tak było. Jeden niecodzienny zbieg okoliczności pokazał mi, że patrzę, ale nie widzę.

Ten dzień nie należał, do tych najlepszych. Wera dawała o sobie znać, panosząc się po domu z swoimi alternatywnymi kaprysami.
- Czy to łóżko musi tutaj stać ?! Czemu tutaj tak duszno, otwórzcie okna! Mam ochotę na lasagne. Mamo? Słyszysz? - Mogłabym to znieść, gdyby nie uczepiła się także i mnie – Pierogi miały być z jagodami, nie z truskawkami – po czym zjadła swoją porcję, następnie biorąc pod moją nieobecność, także tą, która była dla mnie. Czy sanatorium aż tak zmienia ludzi?
Przypomniałam sobie, że Angela miała mi wysłać linka z jakimś piosenkarzem, którego odkryła na YouTube. Weszłam na Gadu i zobaczyłam, że Słodki jest dostępny, później na pasku, że wysłała mi linka. To „ciasteczko” o którym mówiła nazywa się Mans Zelmerlow.
„ Nie mogę się napatrzeć. „MISS AMERICA” jest o mnie. On jest tak słodki.. Zdaj relację jak będziesz”
Podziękowałam. Napisałam także, że mam inny obiekt zainteresowania i na razie nie mogę skupić się na innych „ciasteczkach", choć Niemiec jest całkiem, całkiem.
Opis „ pocałunki są mową miłości, więc może wpadniesz i się wypowiesz?” był bardzo celny.
- Widzę, że chcesz mnie wmanewrować w coś więcej niż tylko wafelek - wzięło się to z tego, że rano zapraszałam go na princessę, obiecał wpaść, ale jakoś nie doszedł.
- przykro mi, ale z tamtego zaproszenia nie skorzystałeś, więc nie wiem, czy mam wysłać gońca, czy po prostu nie masz ochoty.
- moja nawigacja słabo działa, bałem że się zgubię. <boisie>
- jasne. Więc służę pomocą. W takim razie może Ci go dostarczę ? Podaj miejsce. Moja nawigacja jest w pełni gotowa. ;D
- najlepiej wprost do moich ust ;D <cwaniak>
Może to zbyt szczerze, ale za każdym razem, gdy z nim pisałam miałam wrażenie jakbym została ochlapana wiadrem wody, trzęsły mi się ręce, i byłam zlana potem. - co się ze mnę dzieje – przeszła mi przez myśl scena z „Sabriny nastoletniej czarownicy” w którym, zatrzymała czas, gdy wyczuła zagrożenie.
- czasem jest tak, że gdy poznajesz pewną osobę, czujesz że nadajecie na tych samych falach, że potrafi Cię zrozumieć. Myśląc o niej jesteś szczęśliwa i przeszywa Cie taki przyjemny dreszcz. Nie wiem jak Ty, ale ja coś takiego czuję niezwykle rzadko.
Gdy pisaliśmy wieczorem, patrząc na to co pisał uznałam, że jest wrażliwy. Nie pomyślałam, że może to być tani chwyt na wyrywanie dziewcząt. Zresztą do tej pory nie jestem tego pewna.
Narysowałam dla niego dziewczynę. Miała być to dziewczyna, która zadowoli każdego faceta. Naturalnie piękna, tryskająca pewnością siebie.
Któregoś dnia zaproponował spacer. Niestety nie wyszło. Jechałam z rodzicami na zakupy. Ale umówiliśmy się 1 wrzesnia. Data, która zostaje w głowie no nie?
Była zła pogoda, więc rozpoczęcie było tylko w salach. Pozwolono nam iść do domu. Umówiliśmy się na 10. Powiedział że nie mam się spóźnić
O 9.55 czekałam pod moją kamienicą, bo tak zostało ustalone. Spóźnił się 3 minuty, za co przeprosił.
Szliśmy w stronę szkoły, a gdy do niej weszliśmy trochę się zdziwiłam
- Tutaj? Byłam tu pół godziny temu. Masz jakiś sentyment do tego budynku, że wybrałeś go na pierwszą randkę?
- tylko chwilka co? 5 minut i zrywamy się stąd. W końcu spędzisz tutaj 10 miesięcy- uśmiechnął się i wszedł do sekretariatu
Gdy wyszedł zaproponował spacer. Spacerując rozmawialiśmy o wielu rzeczach. Pytał o to jak wyglądają sesje zdjęciowe, gdzie uczyłam się rysować. Moglibyśmy przegadać cały dzień.
- może usiądziemy? - skierowaliśmy się na plac zabaw i usiedliśmy na jednej z ławek. Spojrzał na moje kolano. Leżało na nim coś, co przywiał wiatr, bez zastanowienia wyciągnął dłoń i to zdjął.
Zrobiło się chłodno. Wprawdzie słońce grzało, ale wiał porywisty wiatr.
- Chodź, idziemy. Zaczyna się robić zimno- powiedział i objął mnie ramieniem. Był to krótki
moment. Za chwilę zdjął rękę z mojego ramienia. Wyglądało to tak, jakby chciał mnie ożywić i zachęcić, do tego żebym wstała, co niczemu się nie dziwiąc zadziałało. Szliśmy bardzo powoli, gdy już doszliśmy pod mój blok, gadaliśmy jeszcze moment.
- jeśli chcesz weź ten rysunek, jeśli ja go wezmę, to będę musiała się na nim wyżyć, i zacznę ją poprawiać. Będzie wyglądać jak kobieta, której zmasakrowano twarz piła mechaniczną, albo nieudanym wszczepieniem botoksu.
Na początku nie chciał jej wziąć. Tłumaczył, że włożyłam w nią tyle pracy.
- Jesteś pewna, że chcesz oddać kilka godzin swojej pracy? Jeśli tak, obiecuję należycie się nią zająć. Będzie wisiała w antyramie nad moim łóżkiem.
- Dziękować - powiedział i przytulił mnie.
- do zobaczenia - pomyślałam ciesząc się tym, że on jest taki inny. Pewny siebie, swoich ruchów. Nie bał się tego co robił, wykonując to bez zbędnych pytań. Przez cały dzień myślałam o tym co się zdarzyło, nie do końca wierząc że mi się udało. Uważałam to jako sukces, za coś co udowadnia, że nie jestem taka jak sądziłam. Chyba musi coś we mnie być, skoro taki chłopak spotyka się ze mną. Czułam to o czym pisał, i byłam zadowolona, nie wiedząc, że któregoś dnia moje uczucia odwrócą się o 180 stopni.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
To pierwsza część opowiadania. Jeśli się komuś spodoba, wrzucę następną. Miłego czytania

Skończyło się... pewnie zastanawiacie się co. Sama nie wiem, co to było i czasem myślę czy naprawdę miało miejsce w moim życiu. Nawet jeśli to jakieś urojenie, lub sen, to nie chcę, o tym zapominać. Wręcz przeciwnie. Chciałabym się tym napajać w każdej chwili, chciałabym, żeby te kilka chwil żyło we mnie, choć nie wiem czy jest w tym jakikolwiek sens, bo to coś co jest za mną i niestety już nigdy nie wróci.

7 sierpień 2009, godzina 6.00

-Nati wstawaj!, już szósta. O 6.30 wyjeżdżamy, pospiesz się!
Tak zaczyna się mój niezwykły dzień - pomyślałam. Nie bardzo miałam ochotę na poranne wstawanie, tym bardziej, że miałam tysiąc innych planów na ten dzień, i wcale nie cieszył mnie fakt, że dziś zobaczę się z siostrą, której nie widziałam ponad tydzień. Ale ona wypoczywała, i pracowała nad sobą w sanatorium w intrygującym Jaworzu
Ubierając się, pomyślałam, że mimo wszystko miło by było wyglądać ładnie. Miałam na uwadze to, że samochodu nie prowadzi tata, tylko jakiś młody chłopak, który myślałam, jest jednym z tych stojących zawsze pod moją klatką. Po dłuższym zastanowieniu, które trwało mniej- więcej 4 minuty, założyłam czarne spodnie, top bez ramiączek -biały, moja najnowsza zdobycz z sh. Zakrywał tylko połowę tułowia, na to założyłam herbacianą tunikę, z wycięciem na plecach, moje czarne koturny. Omal zapomniałabym o głębszych sferach mojego wyglądu, jak włosy i twarz, gdyż była już 6.20, ale na szczęście spojrzałam się w lustro. Postanowiłam, że dam moim włosom trochę luzu, rozpuściłam je. Tak się złożyło, że spięcie w kok pod tytułem "naodwal" dało niezły efekt i mogłam je rozpuścić. przed umówioną godziną wychodziłam już z klatki, tajemniczego chłopca, który miał pełnić rolę szofera nie było przy samochodzie, stał za to mój tata i gdy zobaczył mnie na horyzoncie wysłał po wodę na drogę, żebyśmy nie umarli z pragnienia, co było możliwe, gdyż był wyjątkowo ciepły dzień. Gdy wróciłam z "Rokera, "wtedy była to jeszcze przyczepa kempingowa), ON już stał przy samochodzie , nie zorientowałam się że osoba, która patrzała w ekran telefonu to nasz kierowca. Mama już w środku, a tata przy samochodzie czekał na mnie,
- tato, może otworzyłbyś drzwi? - spytałam, jak nadąsana na cały świat księżniczka, później tego żałowałam, bo ponoć najważniejsze pierwsze wrażenie, lecz wtedy o tym najzwyczajniej w świecie zapomniałam..
Tata otworzył drzwi od strony kierowcy, wrzuciłam wody do tyłu, i wyszłam na chwilę, zdążyłam zerknąć tylko na niego. Zobaczyłam dość wysokiego chłopaka o ciemnych włosach, które nie były postawione na żel, czego nie lubię. Gdy rozmawiał z ojcem wsiadłam do auta. Chciałam zobaczyć jego oczy, ale cóż, nie będę sterczała jakbym czekała na Boskie zmiłowanie, więc wsiadłam, a za mną tata i chłopak na końcu. Gdy odpalił samochód i zerkał do tyłu czy droga jest wolna, spojrzałam w jego oczy. Były piękne, brązowe, ale nie czarne, tylko takie jak ciemna czekolada, która jest gorzka, jego oczy nie były gorzkie, były słodkie. Nie spojrzał na mnie, co bardzo mnie zasmuciło i zapaliło lampkę. Co ja sobie wyobrażam! Taki chłopak, miałby spojrzeć na mnie? Prędzej samochód, którym jadę zmieni się w Audi A6, niż cokolwiek kiedykolwiek między nami się zdarzy.

Gdy ruszyliśmy, od razu wsadziłam słuchawki w uszy, naciskałam boczne klawisze telefonu, tak długo, aż dopięło do max, czyli 14. A tak nawiasem, to uważam że to za mało, gdyż można usłyszeć co dzieje się wokoło, jeśli skupisz się na tym co dzieje się poza muzyką, która "dudni" ci w uszach. Starałam się nie myśleć o nim co było piekielnie trudne, ale ukradkiem spoglądałam na niego. Bałam się spojrzeć w lusterko, gdyby mnie złapał, chyba bym wysiadła z samochodu, albo raczej wyskoczyła przez to ciasne okno z zawstydzenia. Miał swoją szarą bluzę z kapturem, dżinsy sięgające za kolana, i adidasy. Patrzałam na jego ręce, były męskie, ale delikatne, miał włosy na dłoniach! tak jak lubię. Moja mama zasnęła, w końcu było przed siódmą, a mama lubi sobie dłużej pospać. Jechaliśmy kierując się nawigacją, która prowadziła nas przez różne miasta, ja słuchałam muzyki, a tata częstował wszystkich miętową gumą ORBIT w drażetkach.
Gdy myśleliśmy że jesteśmy na miejscu, okazało się że to nie ten ośrodek. Nie potrafię tego pojąć. Pomimo tego, że mój tata jakby nie patrzeć. Był tam, musieliśmy się zawracać. Wszyscy zdenerwowani, oprócz mnie. Ja to mogłabym z takim szoferem przejechać całą Polskę kilka razy. Tata wysiadł z samochodu, mama też skoczyła do kiosku po papierosy, bo jak się okazało nie wzięła, a strasznie była ' podekscytowana' więc musiała zapalić. Zostałam z nim sama. Nie czułam się głupio z powodu tego że nikt nic nie mówi, a to ponoć dobre, kiedy nie czuje się ciężaru ciszy. Spojrzałam w lusterko, on siedział nad nawigacją, próbując rozszyfrować gdzie jesteśmy.
Tu są trzy Jaworza, nie rozumiem już zupełnie gdzie jesteśmy. - powiedział i spojrzał w lusterko, żeby sprawdzić moją reakcję? nie wiem. Spojrzałam na niego i odpowiedziałam, że wszystko się wyjaśni i jakoś dojedziemy. Chyba chciał zacząć rozmowę, ale po mojej odpowiedzi, sądząc po jego minie, pomyślał pewnie że nie ma co, bo jakaś niemowa siedzi za nim. Zadzwonił tata, powiedział że mam przekazać '’młodemu'’ bo tak do niego tata się zwracał, ilekroć coś się zdarzyło. Powiedział że mam przekazać mu, że ma skręcić w lewo i jechać kawałek prosto, że czeka na rogu z mamą
- Ma pan jechać prosto kawałek, i tam za chwilę będzie zjazd w lewo ma pan tam skręcić. - czułam się idiotycznie, ale nie wiedziałam ile ma lat, domyślałam się że około 20? więc nie wypada po imieniu, a zresztą, ja tak mam. Jeśli kogoś nie znam i nie umiem sprecyzować ile ma lat, nie potrafię się zwrócić po imieniu, taki uraz z przeszłości.
Pytając się ulicznych o drogę, kierowali nas na Ul. Słoneczną 93. Jak się okazało trzy tajemnicze Jaworza dzielą się na Jaworze, Jaworze Górne i Jaworze Dolne. W końcu dotarliśmy na miejsce, Nie powiem. Miałam już dosyć tej całej jazdy, po zawszonych ulicach Jawórz.
- Nati weź torby dla Weroniki - Powiedziała mama - Prowiancik dla kochanej siostry. Słodycze, pixel chix, zmienne ubrania i inne pierdoły.
Wzięłam przypadkowo torbę z jedzeniem Michała, ale zorientowałam się dopiero przy łóżku Wery chciałam mu osobiście odnieść, lecz tata mnie wyprzedził..
Pójdziesz na dół zanieść rzeczy Wery? - spytała mama. Oczywiście w podskokach szłam na dół. Dla kochanej siostrzyczki ? Jakbym mogła odmówić. ON siedział przy wejściu, chyba pisze sms’a- pomyślałam- Zainteresowany, tym kto przechodzi w tym momencie, spojrzał na mnie. Celowo zapomniałam drugiej torby, więc musiałam zrobić kolejną rundkę. Weszłam na górę pożegnać się z Siostrą. A tak nawiasem, schudła tam niesamowicie, zawsze była pulchniutka, ale jak ją zobaczyłam to mnie przytkało. Nie kulała, chodziła prosto i miała białe zęby. Efekt codziennego mycia 3 razy. Zeszliśmy na dół. Michał doszedł do nas po jakimś czasie, tata wsiadł do samochodu, a mama żegnała się ckliwie z Weroniką, zapewniając że przyjedziemy za 2 tygodnie ją odebrać.
– a może przyjedziemy za tydzień jeszcze raz? Tutaj jest świetnie! Poza tym wakacje się kończą, zgódź się! – próbowałam ubłagać mamę, żebyśmy przyjechali tutaj jeszcze raz przed wypisaniem Wery z sanatorium.
- No nie wiem, wiesz jak jest z paliwem. Coraz droższe, a tutaj jednak jest kawałek drogi, zadzwonimy jeszcze do ciebie co? – Myślałam, że usłyszę co innego, ale tak czy tak- to nie ostatnia podróż z szoferem.
Tata już wołał, więc musiałyśmy się zbierać.
–Wzięłyśmy wszystko? – spytałam, biorąc jedną z toreb
-Tak, idź już. Ja jeszcze zapalę- powiedziała, a ja ruszyłam w stronę auta.
Zdarzyło się tak, że podeszłam do auta w tym samym tempie co Michał. Gdy chciałam wsiąść, zobaczyłam, że nie potrafi poradzić sobie z klamką i nie może otworzyć drzwi. Nie wiedziałam co się dzieje, więc zatrzymałam się i spojrzałam na niego. Raczej razem na siebie spojrzeliśmy. Po raz pierwszy miałam odwagę spojrzeć mu prosto w oczy. Zauważyłam w nich coś jeszcze. Nie wiem jak to nazwać, bo nie chcę, żeby brzmiało jak w jakimś tanim romansie
–to jak, jedziemy? – no tak. Zapomniałam, że mama istnieje, i że jest za nami. W samochodzie posłała mi spojrzenie typu " Uuu.. przystojniak, co nie?" Na górze mówiłam jej, że jest przystojny, ale nie mam żadnych szans, za wysokie progi. Lecz ona uważała inaczej. Powiedziała, że nie wiem co jest w jego sercu, i nie powinnam oceniać książki po okładce. Jadąc już do domu, zastanawiałam się dlaczego jestem tak nieśmiała, co mną kieruje, kto mi wklepał do głowy, że muszę taka być. Przecież to moje życie, i od tego mam głowę, aby nim kierować. Chciałam coś zrobić, ale nie wiedziałam co mogłoby to być. Tata siedział obok niego, mama obok mnie, nie mam jak z nim pogadać. Gdy spojrzałam w lusterko, zdecydowałam, że następna podróż będzie wyglądała inaczej.
Wszyscy śpią – spostrzegłam. -Tata chrapie, mama prawie leży.
Wskazówki na liczniku prędkości pokazywały 130. Jedziemy trasą szybkiego ruchu- pomyślałam i zobaczyłam, że patrzą na mnie brązowe oczy. Już nie bałam się na niego patrzeć, ale wolałam to przerwać, więc spojrzałam na drogę, dając mu do zrozumienia, że powinien patrzeć przed siebie.
Po jakimś czasie zaczęłam poznawać okolicę. Budynki, parki i wreszcie moja kamienica. Szkoda, że obyło się bez słów, ale tak jak obiecałam, następnym razem. Chwilę jeszcze rozmawiają w samochodzie, o tym, że gdy będziemy potrzebować go następnym razem, niech Marcel przyjdzie. No cóż. Trudno wysiadam, rodzice dają mu jakieś wynagrodzenie za przejażdżkę w postaci 50 złotych. Oczywiście mówi, że nie trzeba, ale moi rodzice na siłe wciskają mu je do rąk. Stałam przy samochodzie, kiedy spostrzegłam że zapomniał okularów.
- Okulary - powiedziałam, i spojrzałam z uśmiechem
-dzięki- Odpowiedział, także z uśmiechem, ale takim ślicznym uśmiechem w jego stylu.
Pożegnałam się, mówiąc "do widzenia". I poszłam w trasę, czyli najpierw ze schodów, potem dwa pięterka na górę.
Na wejściu, pogratulowałam kuzynkowi doboru kolegów i powiedziałam, że może mieć takich więcej.

- i co ? podoba Ci się? - spytał
- w miare -odpowiedziałam. Ale mój wyraz twarzy nie dawał po sobie ukryć, że jest inaczej. Bo było, nie mogłam sie odgonić od myśli, że za dwa tygodnie znów będę miała okazję go spotkać. Obiecałam sobie że nie skończy się to tak jak dzisiaj, że porozmawiam, wezmę numer, i nie będę tchórzem. W końcu to tylko chłopak.
2 tygodnie później po powrocie, już z Wiktorią, tata spytał, czy nie byłoby problemu, gdyby chciał pożyczyć nawigację. Michał odpowiedział, że przyniesie w poniedziałek wieczorem.
- Sama nie wiem czemu dziś kąpiesz się pierwsza. Jeśli będzie siedziała tak jak zwykle, to będzie Twój ostatni raz- mówi mama. Zawsze kąpię się ostatnia, gdyż najdłużej siedzę w łazience. Postanowiłam, że dziś wyrobię sie w pół godziny. Nagle mama wchodzi do łazienki.
- Ubieraj się! Przyszedł kierowca, i przyniósł nawigację. Prosi, żebyś wyszła- Myślałam, że mama sobie żartuję, jednak w tempie ekspresowym ubrałam się z powrotem
Wyszłam do przedpokoju, a w nim stoi cała banda. Mama, kuzyn, Wera i Tomek.
- mam mokre ręce- pokazuje moja inteligentna mamusia, a pozostała trójka wypycha mnie do przodu.
Myślałam że spalę się ze wstydu. Stoją 4 osoby i żadna z nich nie może wziąć?!
- Przyniosłem nawigację, będziesz umiała się obsłużyć?-
- Nie bardzo- odpowiadam
- To popatrz- mówi i pokazuje mi wszystko. Ach to jego dobre serce!- pomyślałam i gapiłam się na niego, nie słuchając o czym mówi.
-Dasz sobie radę.? Program nie jest oryginalny, więc w miarę możliwości, niech tata uważa.
- co? Aaa, tak, tak. Teraz mniej-więcej rozumiem. - Mówiąc to zastanawiałam się czy zorientował się, że go nie słucham, i czy dam sobie z tym radę, gdy tata zapyta mnie, jak ma ustawić cel, drogę.
- będę leciał, dobranoc.
- cześć- odpowiedziałam, i czekałam aż zejdzie na dół. Gdy weszłam do domu, zaczęło się przesłuchanie. Uświadomiłam im ich kretyńskie zachowanie, po czym skierowałam się do pokoju, i próbowałam okiełznać tą nawigację. Bo tatuś będzie się pytał, jak ma się nią obsługiwać. Najchętniej wzięłabym ją pod poduszkę. Pilnowałam jej jak oka w głowie, tym bardziej że mam w domu małego braciszka, który nad wyraz interesuje się takimi sprawami.
Na następny dzień tata nie pojechał w trasę po Bytomiu. Kazał odnieść nawigację. Pech chciał że ja nie mogłam, więc musiał iść Marcel.
- proszę, namów tate żebym jutro to ja mogła iść odnieść mu tą nawigację. Obiecałam że odniosę ja. On powierzył ją w moje ręce.!
- tata każe teraz. Nie dam rady go przekonać.
- No dobra. W takim razie przeproś go ode mnie, i powiedz że jest mi przykro że nie mogłam odnieść, ale nie z mojej winy. - powiedziałam i kazałam mu słowo w słowo przekazać.
Gdy wrócił po 20 minutach, wręczył mi numer Gadu.
- Tu masz jego numer gadu. Gdybyś chciała, to napisz, i kazał powiedzieć że on też żałuje, no ale trudno.- dał mi numer.
Nie czekałam od razu napisałam że przepraszam, ale nie mogłam odnieść nawigacji, i pożegnałam się.
- Nię będę się zapędzać, to jeszcze nic pewnego- pomyślałam i zamknęłam okno komunikatora.
  • awatar marzeniarealistki: a no pisz po swojemu! przeciez sie nie dowie :D wszystko będe czytac :)
  • awatar marzeniarealistki: skoro ona nie wie, że je tutaj dodajesz, możesz je pozmieniać wg swojego uznania. no nie? :) a poza tym: wklejaj resztę, poczytam :)
  • awatar marzeniarealistki: co parę linijek znajdzie się jakieś powtórzenie. ale to może z pięć powtórzeń na cały tekst :) ale całośc wydaje się być całkiem, całkiem. :) kto to pisze? jakaś koleżanka?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Postanowiłam podzielić się opowiadaniami, które tworzy pewna osoba. Nie wiem, czy powinnam je wrzucać, ale jeśli ona coś przez to osiągnie będzie zadowolona, że komuś się podobało.

Wieczorem wrzucę.
 

 

...

Nie rozumiem dlaczego za tobą tęsknię. Przecież nie dałeś mi żadnej cząstki Twojego serca, nie padły z Twych ust ani razu cholerne słowa KOCHAM CIĘ. Cholerne. Lecz jakże magiczne. Dając mi kilka chwil w Twoich ramionach, udowodniłeś że to nie zasrany poemat, tylko nic nieznaczące już teraz, potargane jak kawałki paragonu momenty.
 

 
I po co było zgrywać kozaczke? - po co było mówić, że nie znalazł się taki facet, przez którego byś płakała, kiedy to on widział Twoje łzy, gdy powiedział że odchodzi..